O autorze
|
wtorek, 31 marca 2009
Plany na przyszłość
W najbliższym czasie (!!) mam zamiar zamieszczać tutaj mój nowy projekt ;D zatem troszkę cieprliwości się przyda ;D chciałabym też wrzucić fotki z koncertu Lao Che, Żywiołak i The Black Tapes z małym komentarzem, który odbył się 21.03.2009 ;D
wtorek, 10 lutego 2009
Ja to mam szczęście...
Siemka, Ja to mam szczęście... miałam sesję, dlatego nic nie pisałam, a teraz jestem chora... Fatalnie się czuję i dlatego też będę rzadko nowe wpisy dodawać. Strasznie chorowiata się zrobiłam. W styczniu, po sylwestrze, również byłam chora. heh, pozdrawiam Ryksa
niedziela, 28 grudnia 2008
Franz Ferdinand w Warszawie
Huh, trochę spóźniona recenzja z koncertu. To wszystko przez brak czasu! I przy tej wersji pozostanę... ;P FRANZ FERDINAND W WARSZAWIE! 19 listopada w warszawskiej Stodole wystąpił najbardziej zjawiskowy zespół ostatnich lat- Franz Ferdinand. Była to druga wizyta Szkotów nad Wisłą (pierwsza była w 2006 r. na Heineken Open’er Festival w Gdyni). Około 19.00 na scenę wszedł niemiecki tercet Kissogram (http://www.myspace.com/kissogram). Zniecierpliwiona publiczność dała się ponieść syntetycznym dźwiękom nowofalowego zespołu. W czasie półgodzinnego występu zagrali takie piosenki jak: The Desert Premix , Prominent Man i I’m the Night Before. Publiczność była rozgrzana do czerwoności po udanym występie supportu dosłownie i w przenośni (jacyś chłopcy nie popisali się, gdyż zaczęła się jakaś bójka, którą szybko stłumili ochroniarze). Wszyscy czekali na gwiazdę wieczoru. Kiedy wreszcie wyszli, wywoływani przez uczestników koncertu, powitali wszystkich kompozycją Do you want to. Myślę, że można zaliczyć do udanych ten 45 minutowy występ. Krótko. Ludzie czuli niedosyt i byli trochę rozczarowani, że tak szybko się skończyło, ale takie hity jak wspomniane Do You Want To, Take Me Out (najbardziej wyczekiwany utwór wieczoru), Michael, Dark Of The Matinée czy 40’ (gdzie widać było klasyczny przykład call-and-response przy la la la la zaśpiewanym razem z Alexem) spowodowały zachwyt publiczności. Prócz kompozycji z poprzednich płyt można było usłyszeć nowe utwory z zaplanowanego na styczeń albumu Tonight: Franz Ferdinand. Typowe, bezwstydnie hiciarskie i niezwykle przebojowe piosenki, które już teraz brzmią jak koncertowa klasyka- Katherine Kiss Me, Turn It On i mój ulubiony Ulysses, który po pierwszym przesłuchaniu zapadł mi w pamięci. Nie mogło się obyć bez bisów. Zespół zagrał Jacqueline, The Fallen, Outsiders i This Fire niesamowicie żywiołowo i energetycznie. Jak dla mnie było to wydarzenie roku, ale ja uwielbiam Franz Ferdinand, dlatego że, co by nie zrobili, to będę pod ogromnym wrażeniem. Do tego dochodzi fakt, że nawiązanie kontaktu z publicznością, to dla nich bułka z masłem, mimo że specjalnie dużo wokalista nie mówił. Jednakże gesty i zachowanie Szkotów spowodowały, że każdy z widzów czuł się częścią jakiegoś wielkiego i mistycznego wydarzenia. Podobało mi się też to, że publiczność dała się ponieść muzyce a Alex był kimś w rodzaju dyrygenta. Mam tu na myśli momenty, gdy Kapranos pozwalał ludziom śpiewać za nim albo gdy rękami pokazywał kiedy i jak mają śpiewać. Patrząc na to z tej strony, zespół okazuje się być bardzo charyzmatyczny, bo przy minimalnej ilości słów, był maksymalny kontakt z widzami. Prócz pozytywów są tez i negatywy takie jak: krótki występ, jeden bis mimo, że publiczność oczekiwała na więcej, i po koncercie, tylko Alex wyszedł na spotkanie z fanami. Ale żywiołowość, energia i świetna muzyka powoduje, że można im wszystko wybaczyć i czekać na nowy album. Pozdrawiam Ryksa
czwartek, 23 października 2008
Głupia sprawa...
Heh, taka głupia sprawa wyszła... bo przecież zobowiązałam się dodawać wiersze, które lubię i takie tam, ale nie mam na to czasu. Rozpoczął się rok akademicki, praca... nie mam na nic czasu. Naprawdę głupia sprawa, bo uczuć się trzeba i zarobić na naukę też. Wszystko się łączy, tylko nie to, żeby pisać na blogu. Oczywiście będę co jakiś coś pisać, ale gdy tylko będę mieć wolną chwilę, a o tą mi teraz bardzo trudno. Serdecznie pozdrawiam Ryksa P.S.: Może jakieś foto dodam :D ...kiedyś XD
piątek, 22 sierpnia 2008
Sztylet – Frederico Garcia Lorca
Sztylet – Frederico Garcia Lorca Sztylet W serce przenika jak lemiesz pługa w ugory. Nie. Nie przebijaj mnie. Nie. Sztylet jak płomień słońca w straszliwych otchłaniach gore. Nie. Nie przebijaj mnie. Nie.
środa, 20 sierpnia 2008
*** [z tęsknoty pisze się wiersze] - Halina Poświatowaska
*** [z tęsknoty pisze się wiersze] - Halina Poświatowaska z tęsknoty pisze się wiersze z bolesnej drążącej śpiewny owoc ciała patrząc na samotne palce mogę wysnuć pięć poematów dotykając moich napiętych ust szepczę i słowa- rozkołysane rytmem wielkiej wody plotą się w wiersze mokre bardzo słono biegną poprzez twarz
czwartek, 14 sierpnia 2008
Jan Brzechwa - Te same usta
Te same usta - Jan Brzechwa
środa, 13 sierpnia 2008
Wiersze znanych
Witajcie, Dziś postanowiłam, że będę prezentować tutaj wiersze, które lubię. Nowa kategoria zwie się "wiersze znanych" a otwierać ją będzie wiersz Juliana Tuwima "Ty": Ty - Julian Tuwim Ty trzymasz mnie na ziemi,
Krwi słucham Twego serca, Bijącej w białej piersi I trwam miłością błędną W tym życiu, pełnym śmierci.
piątek, 08 sierpnia 2008
Leń... po Open'erze
Witajcie... Miałam o tym Open'erze napisać, ale nie miałam kiedy i mi się nie chciało. Zalatana jestem... Ale muszę przyznać, że cieszę się, że pojachałam na ten festiwal. Wszystko pięknie, ładnie, kulturka, pogo ^___^ Najbardziej w pamięci utkwiły mi występy: Sex Pistols, Editors, Mitch&Mitch oraz Żywiołak. Mitch&Mitch oraz Editors występowali w piątek. Mitch&Mitch to niezwykłe zjawisko na polskiej scenie. Nawiązali świetny kontakt z publicznością. Widac były, że ludzie świetnie się bawili. Najbardziej rozbawiło mnie to, że na pożegnanie każdy członek zespołu miał zagrac jednym palcem i publiczność wybierała, którym palcem na grać muzyk. Było nawet całkiem zgrabne pogo, w czasie którego jakiemuś chłopakami ułamał się zausznik od okluarów... Potem poszłam na Editors. Stety czy niestety spóźniłam się na Muchy. Ale nie żałuję, bo świetnie się bawiłam na Mitch&Mitch. Z Editorsami to taka sprawa, bo ja nie sądziłam, że na takim bandzie może byc pogo... ale było i to jakie!! Z początku tłum napierał na przednie rzędy, ale w trakcie koncertu wytworzył się regularny młyn... ja jedna i jakiś 20 spoconych kolesi ^^ poezja XD dobrze, że okulary schowałam do torby, bo nie wiem co by z nich zostało XD Lubię pogować. Moja koleżanka uznała,że pogujący raczej nie zrozumieli przesłań piosenek... i że to jakieś dzikie wybryki, ale... wg mnie jest to sposób aby przekazać wykonawcy, czy się dobrze bawimy. Przez to pogo, wytworzyła się taka dziura w tłumie, ale co i rusz zapełniała się spoconymi ciałami XD Było niesamowicie, zwłaszcza gdy tłum uniósł mnie do góry. To było niezwykłe uczucie. Potem, jak wracałam do młynu, przechodziłam koło jakiegoś gościa, który sypnął,do dziewczyny obok:"Ty, patrz, idzie ta co ją nalepiej wynieśli" XD Czy był bis? Nie pamiętam, bo we mnie jeszcze buzowała adrenalina po pogowaniu. Chciałam jeszcze, ale koncert się skończył. Niestety na The Raconteurs nie pogowałam, bo z koleżankami stałam daleko od młynu :( Raconteursi jakoś mnie nie powalili, jednakże podobało mi sie jak Jack White przemawiał po polsku i teraz z chęcią wracam do ich albumów, bo przypominają mi się mile spędzone chwile na koncercie. Dopiero w domu, jak bardziej się zagłębiłam w ich twórczośc zrozumiałam, że zbyt surowo ich oceniałam i dali naprawdę dobry występ. W sobote najbardziej cieszyłam się na występ Sex Pistols. Gdy dowiedziałam się, że mają wystapić, szalałam ze szczęścia. Jeden z moich ulubionych bandów na Open'erze!! Radocha!! W czasie gdy byłam ściskana w szaleńczym pogo w namiocie, moje koleżanki były na Jay-Z. Ale wracając do Sex Pistols. Było cudnie. Ludzie tłoczyli się w namiocie i przy wejściach. Młodociane punki i te podstarzałe wciskali się do cisnego wnętrza. Stałam jakieś 2 metry od wejścia. Gdy wywołany zespół, wreszcie wyszedł i zagrał pierwsze takty "Pretty Vacant", tłum mnie porwał i zorientowałam się, że stoje 2 metry od bandu!! W pewnej chwili nie byłam w stanie wytrzymać ścisku, zrobiło mi się duszno. Prawdziwą sztuką było wyjście z namiotu. Stanęłam sobie wtedy w drzwiach. Wtem jakieś kropelki zaczęły na mnie spadać. Okazało się, że są to krople potu... ale myślę sobie, co tam, przecież i tak już jakiś gostek piwem mnie ochlapał. Najgorsze było, to że zgubiłam swój szczęśliwy kamień... Zespół grał równo, A Johnny Rotten nawiązał świetny kontakt z publicznością. Przemawiała a rozochocony tłum poddawał mu się. Niezwykłe. Jeden z najlepszych koncertów na jakim byłam. Ostatniego dnia, w sumie nie było bandów, które znałam lub lubiłam. Dopiero po 1.00 w nocy wystąpił Żywiołak, który porwał swoją heavy-folk-metalową muzyką drobny tłumik pod sceną, liczący sobie jakieś 50 osób. Taki kameralny występ nie pozbawił mnie dobrej zabawy. Ludziom podobały się piosenki.. takie magiczne i pobudzające słowiańską duszę. Grali okołi półtorej godziny, ale tego dnia był to najlepszy występ na jaki sie udałam. Byłam na wielu innych występach m.in. na Scenie młodych występował Bajzel. Niezły gość. Sam jeden za cały band robił, a teksty miał takie śmieszne. Byłam też na: Roisin Murphy (Niezbyt mi się podobało, bo to nie mój ulubiony rodzaj muzyki), L.Stadt (Byłam na końcówce... chyba na 3 piosenkach i też mnie nie powaliło), The Cribs (Wpadłam tylko na chwilę), Kolorofon (ze 2 piosenki ich słyszałam i żałuję że nie więcje), Ziemianie (gościom sprzęt padł w połowie występu... smutne, bo całkiem niźle im szło), Cool Kids Of Death (wiekie rozczarowianie... myślałam, że dadzą czasu, a tu nic... jakies przynudzanie), Rotofobia (słyszałam tylko 2 piosenki, ale cos innego przykuło moją uwagę... otóz wokalista ma ze 28 lat a wygląda na jakieś nastoletnie emo), Cocorosie (Byłam tylko na końcówce... ścisk był i wcale wokalistek nie widziałam i mi się ich muzyka nie podobała), New York Crasnals (Nie podobało mi się), Lao Che (Bardzo się cieszyłam na ten koncert, było nieźle, ale żałuję że nie mogłam pogować, bo nie czyłam się najlepiej i na dzień dobry zagrali "Bóg Zapałać", które bardzo lubię, ale nie zagrali "Godziny W", którą wręcz ubóstwiam), Goldfrapp (o dziwo, dobrze się bawiłam, ale może dlatego, że wokół mnie byli ich zatwardziali fani i mi się nastrój udzieł), Massive Attack (Jak dla mnie przynudzali), The Chemical Brothers (ożż.. na ich występo poszłam po Żywiołaku i bardzo się tedy ucieszyłam, bo wybrałam polski band, a nie to... bo nudzili mnie), Hatifnats (koleś miał niesamowity głos, bardzo mi sie ich występ podobał), Kobiety (nie lubię tego bandu, jak nie wiem co, ale poszłam zobaczyc jak radzą sobie na żywo... i w dalszym ciągu ich nie lubię), Setting The Woods On Fire (jednym uchem wpało a drugim wypadło), Gasoline (taka sama sytuacja jak wcześniej...), Bajzel (ożżż... to był chyba jedyny występ na scenie modych, gdzie publika domagała się o bis!! niezwykly występ Cłowieka-Orkiestry ze śmiesznymi tekstami; bardzo mi się podobało), Interpol (Cóż... myslałam, że będzie więcej czadu, a tu nic, w prawidzie znałam wszystkie piosenki, ale takoś tak średnio wypadli przy Editorsach, którzy wystepowali wcześniej... może dlatego, ze nie było pogo XD). Wreszcie udało mi się spisac wszystko. Jak są takies litórwki, to nie zwracajcie uwagi XD pzdr Ryksa P.S.: Może jeszcze wspomnę o powrotach... Najbardziej niebezpieczna była podróż SKM-ką, ponieważ trzeba było walczyć o miejsce XD Ale i tak chcę jechać w przyszłym roku^^ hehe :)
środa, 02 lipca 2008
OPEN'ER FESTIVAL!!
Witajcie!! W najbliższy weekend będę na Heineken Open'er Festival w Gdyni. Bardzo się emocjonuję na ten wyjazd, gdyż w trakcie przygotowań wynikły pewne problemy i mój pobyt tam, stał pod znakiem zapytania. Jednakże wszystko skończyło się dobrze i będe brała udział w tym wydarzeniu muzyczym. Będzie występować całkiem spora grupa artystów, lecz ja się najbardziej cieszę na:
Jeszcze jest kupa bandów, których nawet nie znam! Bo grają taki rodzaj muzyki, którego nie słucham. Do tych wiekszych gwiazd, które wystąpią już na początku lipca należą:
Tak myślę, że to taki zestaw by był. O tym jak było z pewnościa napiszę. Pozdrawiam, Ryksa! | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||